Te kotlety mielone z warzywami zaskoczą miękkim środkiem, mimo że mają porządnie zrumienioną skórkę. Dodatek cukinii, marchewki i namoczonej bułki pomaga zachować soczystość, a podsmażona cebula nadaje całości łagodniejszy smak. Warzywa nie dominują nad mięsem — sprawiają raczej, że kotlety są delikatniejsze i mniej zbite. Najważniejsze jest odciśnięcie cukinii oraz spokojne smażenie, bez zbyt mocnego rozgrzewania patelni.

Składniki na kotlety mielone z warzywami

Z podanych proporcji wychodzi 10 średnich kotletów, czyli około 5 porcji. Przygotowanie zajmuje około 30 minut, a smażenie dwóch partii kolejne 20–25 minut. Najwygodniej użyć szerokiej patelni z grubym dnem.

  • 500 g mielonej łopatki wieprzowej, najlepiej o zawartości około 15–20% tłuszczu,
  • 150 g cukinii, zważonej przed odciśnięciem,
  • 80 g marchewki, czyli 1 nieduża sztuka,
  • 80 g cebuli, czyli 1 mała sztuka,
  • 50 g czerstwej bułki pszennej,
  • 80–100 ml mleka do namoczenia bułki,
  • 1 jajko wielkości M,
  • 1 ząbek czosnku,
  • 1 łyżka posiekanej natki pietruszki,
  • ¾ łyżeczki drobnej soli do masy oraz mała szczypta do cukinii,
  • ½ łyżeczki mielonego czarnego pieprzu,
  • ½ łyżeczki suszonego majeranku, opcjonalnie,
  • około 3 łyżek bułki tartej do obtoczenia,
  • 3–4 łyżki oleju rzepakowego do podsmażenia warzyw i smażenia kotletów.

Mięso nie powinno być zupełnie chude. Przy samym schabie lub bardzo chudym mięsie drobiowym trudniej uzyskać równie soczysty środek. Dobrze sprawdzi się również mieszanka wieprzowiny z wołowiną, pod warunkiem że nie będzie pozbawiona tłuszczu.

Przygotowanie kotletów mielonych z warzywami

  1. Namoczyć bułkę. Porwać ją na kawałki, włożyć do miseczki i zalać mlekiem. Odstawić na około 10 minut, aż zmięknie również w środku. Następnie odcisnąć w dłoniach. Powinna pozostać wilgotna, ale mleko nie może z niej kapać.

  2. Przygotować cukinię. Umyć ją i zetrzeć na grubych oczkach razem ze skórką. Wymieszać z małą szczyptą soli, przełożyć na sitko i zostawić na 10 minut. Następnie mocno odcisnąć w dłoniach lub przez czystą ściereczkę. Z początkowych 150 g powinno zostać mniej więcej 90–110 g, zależnie od soczystości warzywa.

  3. Podsmażyć cebulę i marchewkę. Cebulę drobno posiekać, a marchewkę zetrzeć na małych oczkach. Na patelni rozgrzać 1 łyżkę oleju. Dodać cebulę i smażyć przez 3 minuty na średnio małym ogniu. Dorzucić marchewkę i smażyć jeszcze 3–4 minuty, mieszając. Pod koniec dodać przeciśnięty czosnek i podgrzewać przez około 30 sekund. Warzywa powinny zmięknąć, ale nie zbrązowieć. Przełożyć je na talerz i przestudzić.

  4. Połączyć składniki. Do dużej miski włożyć mięso, odciśniętą bułkę, cukinię, przestudzone warzywa, jajko, natkę, sól, pieprz i ewentualnie majeranek. Wyrabiać dłonią przez 1–2 minuty, aż masa stanie się jednolita i lekko kleista. Nie trzeba jej długo ugniatać ani ubijać.

  5. Sprawdzić konsystencję i doprawienie. Masa powinna być miękka, ale dawać się uformować wilgotnymi dłońmi. Jeśli wyraźnie się rozpływa, odstawić ją na 10–15 minut do lodówki. Dopiero gdy nadal jest za luźna, dodać 1 płaską łyżkę bułki tartej. Dla sprawdzenia smaku usmażyć mały, płaski kawałek masy i spróbować po pełnym dosmażeniu. Surowego mięsa nie należy próbować.

  6. Uformować kotlety. Podzielić masę na 10 części. Zwilżonymi dłońmi nadać im owalny kształt i spłaszczyć do grubości około 2 cm. Cienko obtoczyć w bułce tartej, strzepując jej nadmiar. Gruba panierka pochłania więcej tłuszczu i łatwiej się przypala.

  7. Usmażyć bez przepełniania patelni. Rozgrzać cienką warstwę oleju na średnim ogniu. Układać kotlety z niewielkimi odstępami i smażyć zwykle po 4–5 minut z każdej strony. Obracać szeroką łopatką, dopiero gdy spód będzie rumiany i ustabilizowany. Jeśli panierka ciemnieje już po minucie, zmniejszyć ogień. Przy drugiej partii usunąć przypalone okruszki i w razie potrzeby dolać odrobinę oleju.

  8. Sprawdzić środek i krótko odstawić. Najpewniejszy jest termometr: w środku kotleta z mielonej wieprzowiny powinien wskazać co najmniej 71°C. Sondę najlepiej wsunąć z boku do samego środka. Jeśli temperatura jest niższa, dosmażyć kotlety na małym ogniu. Gotowe przełożyć na talerz i pozostawić na 3 minuty przed podaniem.

Podczas smażenia nie dociskać kotletów łopatką. Wyciskany w ten sposób sok trafia na patelnię, a mięso staje się suchsze, choć z zewnątrz wygląda apetycznie.

Jak zachować soczystość i dobrą konsystencję kotletów?

Dlaczego cukinię do kotletów mielonych trzeba odcisnąć?

Cukinia wnosi wilgoć, ale jej nadmiar rozluźnia masę. Nieodciśnięte warzywo sprawia, że kotlety trudniej odwrócić, a na patelni zaczynają puszczać wodę zamiast równomiernie się rumienić.

Nie trzeba jednak wyciskać cukinii do zupełnej suchości. Wystarczy usunąć płyn, który łatwo wypływa pod naciskiem dłoni. Miąższ ma pozostać wilgotny i sprężysty, nie przypominać suchej wytłoczyny.

Marchewki nie trzeba odciskać. Krótkie podsmażenie z cebulą zmiękcza ją i odparowuje część wilgoci. Dzięki drobnemu starciu nie pozostają w kotletach twarde kawałki, które wymagałyby dłuższego smażenia mięsa.

Co zrobić, gdy masa na kotlety jest zbyt rzadka?

Najpierw warto ją schłodzić. Odpoczynek w lodówce przez 10–15 minut często wystarcza, żeby bułka wchłonęła część wilgoci, a masa łatwiej dawała się formować. Lekkie klejenie do dłoni jest normalne.

Dosypywanie dużej ilości bułki tartej od razu zwykle pogarsza efekt. Surowa masa staje się wygodniejsza do lepienia, ale po usmażeniu kotlety wychodzą zwarte i mączyste. Lepiej dodawać bułkę po jednej płaskiej łyżce, za każdym razem dając jej chwilę na wchłonięcie płynu.

Nie warto też dokładać kolejnego jajka. Przy 500 g mięsa i podanej ilości warzyw jedno w zupełności wystarcza. Dodatkowe jajko najpierw rozrzedzi masę, zamiast rozwiązać problem z formowaniem.

Wartości odżywcze kotletów mielonych z warzywami

Porcja obejmująca 2 kotlety, bez dodatków obiadowych, dostarcza orientacyjnie 380 kcal, 25 g białka, 24 g tłuszczu i 16 g węglowodanów. Dokładne wartości zależą przede wszystkim od tłustości mięsa oraz ilości oleju i panierki pozostałych na gotowych kotletach.

Warzywa zwiększają objętość porcji, ale nie zmieniają kotletów w danie niskotłuszczowe. Do pełnego obiadu dobrze pasują gotowane ziemniaki lub kasza oraz spora porcja surówki, na przykład z kapusty kiszonej albo ogórka i rzodkiewki.

Przechowywanie i odgrzewanie bez wysuszania

Usmażone kotlety schłodzić i wstawić do lodówki najpóźniej w ciągu 2 godzin od przygotowania. Przechowywać w zamkniętym pojemniku przez 3–4 dni. Można też zamrozić je na 2–3 miesiące, przekładając poszczególne sztuki papierem do pieczenia, żeby łatwo oddzielić potrzebną porcję.

Do odgrzewania najlepiej sprawdza się patelnia z pokrywką. Wlać 2–3 łyżki wody, ułożyć kotlety i podgrzewać na małym ogniu, aż będą gorące również w środku — przy odgrzewaniu bezpiecznym punktem odniesienia jest 74°C. Na końcu zdjąć pokrywkę i pozwolić wodzie odparować. Zamrożone kotlety najwygodniej wcześniej rozmrozić przez noc w lodówce.