Podwójne smażenie, wcześniejsze płukanie skrobi i krótka kąpiel w wodzie z cukrem oraz solą dają frytki cienkie, jasne i chrupiące z zewnątrz, a jednocześnie miękkie w środku. Właśnie ten układ najbardziej przypomina frytki z McDonalda robione w domu. Duże znaczenie ma też wybór ziemniaków: najlepiej sprawdzają się odmiany mączyste, ale niezbyt rozpadające się po obróbce. Całość nie jest trudna, tylko wymaga trzymania temperatury oleju i kilku prostych etapów, których nie warto skracać.

Składniki na frytki z McDonalda – jak zrobić w domu

Podane proporcje wystarczają na 3-4 porcje. Przy większej ilości lepiej smażyć partiami, zamiast wrzucać wszystko naraz.

  • 1 kg ziemniaków typu B/C lub C, najlepiej dużych i równych
  • 2 litry oleju do smażenia: rzepakowego lub arachidowego
  • 1 litr zimnej wody do moczenia
  • 1 łyżka soli do wody
  • 1 łyżeczka cukru do wody
  • 1-1,5 łyżeczki drobnej soli do posypania po usmażeniu
  • opcjonalnie: 1 łyżka skrobi ziemniaczanej do bardzo lekkiego oprószenia osuszonych frytek

Przygotowanie frytek jak z McDonalda krok po kroku

  1. Obrać ziemniaki i od razu przekładać je do miski z zimną wodą, żeby nie ciemniały. Następnie pokroić je w cienkie słupki o grubości około 6-7 mm. Warto pilnować podobnej grubości, bo tylko wtedy frytki usmażą się równo.
  2. Wypłukać pokrojone frytki w 2-3 zmianach zimnej wody, aż woda przestanie być mętna. To usuwa nadmiar skrobi, dzięki czemu frytki nie sklejają się i łatwiej łapią chrupkość.
  3. Przygotować miskę z 1 litrem zimnej wody, 1 łyżką soli i 1 łyżeczką cukru. Włożyć frytki na 30 minut. Sól delikatnie doprawia wnętrze, a niewielka ilość cukru pomaga uzyskać charakterystyczny złocisty kolor.
  4. Po moczeniu frytki dokładnie odcedzić i bardzo dobrze osuszyć na ręcznikach papierowych lub czystej ściereczce. To etap, którego nie warto pomijać. Krople wody obniżają temperaturę tłuszczu i powodują pryskanie.
  5. Opcjonalnie można oprószyć osuszone frytki bardzo cienką warstwą skrobi ziemniaczanej. Nie chodzi o panierkę, tylko ledwie wyczuwalny film. Dzięki temu powierzchnia po drugim smażeniu jest bardziej sucha i chrupiąca.
  6. Rozgrzać olej do 145-150°C. Smażyć frytki pierwszym etapem partiami przez 4-5 minut, aż zmiękną i lekko zbieleją, ale jeszcze się nie zrumienią. Po wyjęciu odsączyć je na papierze. Na tym etapie mają być miękkie, nie gotowe.
  7. Odstawić podsmażone frytki na 10-15 minut. Można też wstawić je na ten czas do lodówki. Chłodzenie poprawia końcową strukturę, bo powierzchnia przesycha, a środek stabilizuje się po pierwszym smażeniu.
  8. Ponownie rozgrzać olej, tym razem do 185-190°C. Wkładać frytki małymi partiami i smażyć przez 2-3 minuty, aż staną się wyraźnie złote, lekkie i chrupiące. Nie należy przepełniać garnka albo frytownicy, bo temperatura spadnie i frytki wyjdą tłuste.
  9. Od razu po wyjęciu przełożyć frytki na kratkę albo ręcznik papierowy i od razu posolić drobną solą. Najlepiej robić to, kiedy są jeszcze gorące, bo sól dobrze przyczepia się do powierzchni.
  10. Podawać od razu. Te frytki najlepiej wypadają w pierwszych minutach po smażeniu: z zewnątrz są wtedy cienko chrupiące, a środek pozostaje delikatny i ziemniaczany.

Jeśli frytki po drugim smażeniu szybko miękną, zwykle problemem nie jest przepis, tylko zbyt niska temperatura oleju albo zbyt grube słupki. Przy cienkich frytkach nawet kilkanaście stopni robi dużą różnicę.

Jak uzyskać smak i strukturę frytek z McDonalda

Domowa wersja nie będzie kopią przemysłowej produkcji jeden do jednego, bo w lokalach używa się frytek wstępnie przygotowanych, często blanszowanych i mrożonych. Da się jednak bardzo dobrze odtworzyć to, co najważniejsze: cienki kształt, jasny środek, równy kolor i lekką chrupkość bez twardej skorupy.

Cienkie frytki i odpowiedni ziemniak

Najlepsze są duże ziemniaki o jasnym miąższu, z umiarkowaną zawartością skrobi. Zbyt wodniste odmiany dadzą frytki blade i miękkie, a zbyt mączyste mogą się łamać po pierwszym smażeniu. Jeśli ziemniaki są bardzo świeże i mają dużo wilgoci, warto wydłużyć osuszanie po moczeniu nawet do 20 minut.

Warto też trzymać się cienkiego krojenia. Domowe frytki często są robione zbyt grubo, przez co bardziej przypominają frytki belgijskie niż te z fast foodu. Tutaj chodzi o słupki smukłe, równe i możliwie podobne do siebie.

Po co cukier i dwa smażenia

Dodatek cukru do wody nie służy dosładzaniu smaku. Chodzi o delikatne wsparcie karmelizacji na powierzchni, zwłaszcza gdy ziemniaki są mało dojrzałe lub wyjątkowo jasne. Ilość musi być mała, bo większa sprawi, że frytki zaczną zbyt szybko ciemnieć.

Podwójne smażenie rozdziela dwa zadania. Pierwszy etap gotuje wnętrze i utrwala kształt, drugi buduje kolor i chrupkość. Gdy robi się tylko jedno smażenie od razu w wysokiej temperaturze, środek bywa surowy albo przeciwnie: frytka robi się ciemna z zewnątrz i pusta w środku.

Najbardziej zbliżony efekt daje smażenie w oleju arachidowym, ale dobry olej rzepakowy też sprawdza się bardzo dobrze i jest łatwiej dostępny.

Najczęstsze błędy przy domowych frytkach

Najczęściej zawodzi pośpiech. Nieopłukane ziemniaki mają na powierzchni warstwę skrobi, która robi się kleista i utrudnia odparowanie wilgoci. Wtedy frytki bardziej się duszą, niż smażą. Podobnie działa wrzucenie mokrych słupków do tłuszczu.

Drugim częstym błędem jest smażenie zbyt dużej ilości frytek naraz. Nawet jeśli garnek wydaje się duży, temperatura oleju po wrzuceniu zimnych ziemniaków spada bardzo szybko. Zamiast chrupkich frytek wychodzą ciężkie i tłuste. Lepiej zrobić trzy szybkie partie niż jedną przeładowaną.

Znaczenie ma także solenie. Jeśli doda się sól przed smażeniem, wyciągnie część wilgoci na powierzchnię. Dlatego doprawianie najlepiej zostawić na sam koniec. Gdy celem jest smak zbliżony do McDonalda, wystarczy sama drobna sól. Papryka, czosnek granulowany czy zioła są smaczne, ale prowadzą już w inną stronę.

Problemem bywa też zbyt ciemny kolor. Jeśli frytki szybko brązowieją już przy pierwszym smażeniu, ziemniaki mogą zawierać dużo naturalnych cukrów, co często zdarza się po przechowywaniu w zbyt chłodnym miejscu. Takie ziemniaki lepiej zostawić do puree albo pieczenia, a do frytek wybrać świeższe.

Czy da się zrobić te frytki bez frytownicy

Da się bez problemu. Wystarczy szeroki, ciężki garnek lub głęboka patelnia z wysokim rantem oraz termometr kuchenny. Bez termometru też można smażyć, ale wtedy trudniej utrzymać powtarzalny efekt. Przy tym przepisie kontrola temperatury naprawdę robi robotę.

Jeśli używany jest garnek, olej nie powinien sięgać wyżej niż do połowy jego wysokości. To bezpieczniejsze i daje miejsce na bąbelki podczas smażenia. Frytki najlepiej wkładać metalowym koszykiem, łyżką cedzakową albo sitkiem. Po wyjęciu dobrze działają kratka cukiernicza lub blacha wyłożona papierem.

Można też przygotować frytki do połowy wcześniej. Po pierwszym smażeniu i ostudzeniu da się przechować je w lodówce przez kilka godzin, a przed podaniem tylko dosmażyć w wysokiej temperaturze. To wygodne rozwiązanie, gdy frytki mają trafić na stół razem z burgerami, nuggetsami albo domowym sosem.

Wartości odżywcze frytek z McDonalda robionych w domu

Dokładna wartość zależy od odmiany ziemniaków i ilości tłuszczu wchłoniętego podczas smażenia, ale orientacyjnie 1 porcja 150 g gotowych frytek dostarcza około 320-380 kcal. W takiej porcji znajduje się zwykle 45-50 g węglowodanów, 14-18 g tłuszczu i około 4-5 g białka.

Na końcową kaloryczność mocno wpływa temperatura smażenia. Gdy olej jest odpowiednio nagrzany, frytki chłoną mniej tłuszczu. Z tego powodu dobrze usmażone frytki często są lżejsze w odbiorze niż te robione zbyt długo w za chłodnym oleju.

Jeśli zależy na nieco lżejszej wersji, można przygotować podobnie pokrojone frytki w piekarniku lub frytkownicy beztłuszczowej, ale smak i struktura będą inne. Domowe frytki jak z McDonalda opierają się właśnie na krótkim, precyzyjnym smażeniu w dwóch temperaturach.